JozefFazan.pl

Zanim skrytykujesz innego trenera… Przeczytaj!

Zanim skrytykujesz innego trenera… Przeczytaj!
9 sierpnia 2018 Józef Fazan

Po napisaniu tekstu o idealnym trenerze, naturalną koleją rzeczy byłby artykuł pt. „Jak rozpoznać złego trenera?”. Zastanawiałem się nawet, czy takowy popełnić, stwierdziłem jednak, że tego nie zrobię. Nie dlatego, że boję się krytyki – po prostu doświadczenie podpowiada mi, że to jest bez sensu.

Kiedyś pewien trener, którego szanuję napisał, że trenerzy, którzy krytykują innych sami sobie szkodzą i ogólnie jest to bardzo słabe. Nieważne jak bardzo chcielibyśmy się na ich tle wybielić, zawsze znajdzie się ktoś, komu nasza praca nie będzie odpowiadać i karma do nas wróci.

Wtedy tak nie myślałem, bo „nakręcała” mnie rywalizacja między innymi trenerami. Krytyka była na porządku dziennym – krytykowałem i byłem krytykowany. Dziś dochodzę do wniosku, że te przepychanki nie były dobre. Niemniej jednak nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że niepotrzebne, bo może właśnie dzięki nim wiele rzeczy zrozumiałem?

Duży wpływ na moją postawę miało to jak zostałem potraktowany przez pewnego trenera podczas dni próbnych w mojej pierwszej pracy. Nie chcę się wdrażać w szczegóły, bo dziś nie mam mu tego za złe.

Jeśli ktoś jest bardzo ciekaw, może doczytać na ten temat w jednym z moich poradników. Ta sytuacja jednak niewątpliwie wpłynęła na moje późniejsze nastawienie wobec innych trenerów.

Dziś wiem, że wybaczenie/ odpuszczenie to najbardziej egoistyczna, a zarazem pozytywna rzecz, jaką możemy zrobić. Jeśli ktoś próbuje nam zaszkodzić, to w większości przypadków wynika to z jego własnych braków. Ta osoba tak naprawdę tylko liczy na to, że wejdziemy z nią w spór. Po co więc kopać leżącego?

Jeszcze większą sztuką jest umieć takiej osobie autentycznie współczuć. Prawdopodobnie nie dostaniemy za to nic w zamian, ale próba zrozumienia jej pobudek może sprawić, iż łatwo dojdziemy do wniosku, że wdawanie się z nią w konflikt na dłuższą metę nie ma sensu.

Dla wielu trenerów jest to jednak trudne i potrafię ich zrozumieć. Ciężko pracują na swoją markę i często zostają niesprawiedliwie ocenieni. Sam miałem taką sytuację, gdy pewna osoba, która nawet mnie nie zna oceniła mój fanpage na 1, tylko dlatego że nie zaakceptowałem jej zaproszenia na Facebooku (nie mam w zwyczaju dodawać nieznajomych).

Kiedy próbowałem poprosić ją o rzetelne argumenty, okazało się że zostałem przez nią zablokowany. Zrobiłem to więc z konta narzeczonej, ale odpowiedzi do dziś nie otrzymałem i ocena wciąż tam figuruje. Nie, żebym uważał że zasługuję na same 5, ale jak ktoś mnie już ocenia, niech zrobi to w sposób konstruktywny.

Wystawiając się na świecznik social mediów musimy jednak liczyć się z tym, że prędzej czy później przyjdzie nam się zetknąć z hejtem. Wiele osób (wśród nich także trenerzy) nie potrafi się z tym do końca pogodzić. Często widzę jak na negatywne komentarze odpowiadają agresją i nie sądzę, żeby była to dobra taktyka.

O ile zrozumiałym jest bronić swoich racji, to nie powinno się przy tym zniżać do poziomu trolli Internetowych, którzy jak już wspomniałem – tylko na to liczą. Nie jest to jednak łatwe, gdy w grę wchodzą emocje, nasza duma i ego. Może czasem lepiej jest taki komentarz usunąć, a osobę zablokować niż napisać coś czego będziemy później żałować.

Ci o bardziej rozwiniętym poczuciu własnej wartości będą potrafili się odciąć od negatywnych komentarzy w myśli idei: „Psy szczekają karawana jedzie dalej”. W przypadku nieuzasadnionego hejtu w Internecie w mojej opinii jest to jak najbardziej słuszna metoda. Gorzej, gdy ta osoba przebywa na co dzień w naszym otoczeniu lub co gorsza z nami pracuje.

Mało kto zastanowi się wówczas, czy może to JA czymś zawiniłem. W sytuacji z trenerem od moich dni próbnych potrafiłem się na to zdobyć. Co więcej podjąłem z nim próbę dialogu. Niestety nie udało mi się uzyskać żadnej konkretnej odpowiedzi na pytanie, jaki ma ze mną problem.

Nie mam na celu uszczęśliwiać wszystkich za wszelką cenę. Niemniej jednak, gdy ktoś wygłasza niepochlebne opinie na mój temat, chcę mieć jasność o co chodzi. Konstruktywną krytykę traktuję jako motywację do tego, by poprawić swoje niedoskonałości, choć wiem że ideałem nigdy nie będę.

Moim celem nie jest więc pisanie artykułu o tym, jak rozpoznać złego trenera. Bardzo łatwo jest kogoś mylnie ocenić na podstawie pozorów – może właśnie dlatego wyciąga telefon na treningu, bo ma na nim plan w Google dysku, który synchronizuje się z kontem podopiecznego? To, że stosuje inne metody treningowe niż Ty nie oznacza od razu, że są one złe.

Nawet jeśli jego podopieczny wykonuje ćwiczenie, którego w życiu byś nie zastosował/a w swoim planie treningowym, tak naprawdę nie wiesz w jakiej jest sytuacji. Może wykonuje wyprosty nóg na maszynie, żeby wzmocnić mięsień obszerny przyśrodkowy uda po urazie więzadeł stawu kolanowego?

Mam nadzieję, że rozumiecie już jak bardzo zgubne może być ocenianie innego trenera przez pryzmat słów, czy sytuacji wyrwanych z kontekstu. Choć oczywiście są sytuacje, gdzie braki danej osoby są ewidentne, to zamiast krytykować ją za plecami, lepiej jest wziąć ją na stronę i zwrócić uwagę w cztery oczy, w uprzejmy sposób. Pytanie, czy mamy na to odwagę?

Choć nie posiadamy gwarancji, że nasza sugestia zostanie przychylnie odebrana, to w przypadku zrobienia tego potajemnie, możemy być pewni, że krytyka do nas wróci. Trener, którego darzę respektem miał rację 🙂

W zasadzie szanuję wszystkich trenerów, bo przecież wszyscy gramy do jednej bramki. Co możemy zyskać więc krytykując się nawzajem? Ostatecznie to rynek i czas zweryfikują, czy jesteśmy dobrzy w tym co robimy, czy też nie.


Chcesz być na bieżąco z poradami dla trenerów?

Zapisz się do newslettera!

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*